27.08.2009

Napisany przez: M.Marchewa 27 sierpnia 2009

I jak ładnie S&P odbiło się właśnie od poziomu 1020. Mam nadzieje, że to oznacza możliwe dalsze wzrosty. Chociaż powiem szczerze, że oczekuję iż...

http://hossaczybessa.blogspot.com/2009/08/indeksy-na-27082009.html
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luźne wpisy o giełdzie i ekonomii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luźne wpisy o giełdzie i ekonomii. Pokaż wszystkie posty


Cała historia zaczyna już niknąć w mrokach dziejów, co raz więcej ludzi zapomina jak to się zaczęło. A zaczęło się niewinnie, kolejne szczyty na giełdach w 2007 nie zapowiadały tego co będzie rok później, ale gdzieś w bilansach czekało już "piekło". Przeciętny inwestor, w tamtym okresie brał to, jako zwykłą korektę, ale ci co mieli choć niewielki pojęcie, byli przerażeni.


A przerażenie to, było potęgowane tym, że nikt nie robił z tego problemu i nikt się nie przygotowywał na najgorsze. I wszystko było ładnie i pięknie do któregoś marcowego dnia 2008 roku, który miał się okazać dniem niezwykłym. Zaczęły się wtedy pojawiać plotki o kłopotach banku Bear Sterns. Kto i dlaczego wypuścił takie plotki, nie wiadomo, wiadomo było tylko że po czymś takim bank może się nie utrzymać. Z dnia na dzień Bear Stearns stał się niewypłacalny, z powodu zablokowania napływu kapitału z innych banków, i natychmiastowe wezwanie banków clearingowych, do zwiększenia depozytów przez Bear Stearnsa. Z dnia na dzień bank, który przetrwał wiele kryzysów, stał się bankrutem, z powodu jednej plotki, jak się okazało później, życie przerosło jednak plotkę. Całą sprawę z Bear Stearns, kończy przejęcie go przez JP Morgan Chase, z dużą pomocą rządu USA. W sumie gdyby nie Paulson to nie wiadomo czy by Bear Stearn nie upadł. I od tego momentu, banki które beztrosko przyglądały się wszystkiemu, wpadają w panikę. Pewne jest że kłopoty podobne do Bearn Stearnsa, może mieć każdy. Zaczyna się paniczne poszukiwanie kapitału, koniecznego bankom do przetrwania. Zaczyna się wyprzedaż na rynkach, gdyż wolna gotówka zaczyna być towarem deficytowym, ale wszystko odbywa się w miarę płynnie. Ale trzęsienie ziemi było tylko początkiem, po kilku miesiącach w miarę spokojnych, na scenę wkracza Lehman Brothers. Niestety zaangażowanie LB w ryzykowne kredyty, okazało się zbyt wielkie, a co za tym idzie zbyt ryzykowne. Tak ryzykowne, że mało co nie rozsypała się cała ekonomia, ale to za chwilę. Więc LB był umoczony, ale nadal stanowił markę, która była potencjalnie atrakcyjna dla inwestorów. Niestety postawa CEO LB Richarda Fulda, była chyba zbyt buńczuczna. Na tydzień przed upadkiem, nie chciał się zgodzić na przejęcie, na innych warunkach niż on zaproponuje. Tydzień później nikt już nie chciał LB bez gwarancji rządowych, a na te nie zgodził się Hank Paulson (sekretarz skarbu w administracji George'a W. Busha). Paulson wyszedł z założenia, że pierwsza pomoc dla Bearn Stearn zbytnio rozzuchwaliła Wall Street, i czas najwyższy żeby właśnie Wall Street poniosło samo odpowiedzialność, za własne błędy. Ciężko oceniać czy to było dobre, czy to właśnie, doprowadziło do kryzysu. W każdym bądź razie, upadek LB, notabene największy upadek w historii, doprowadził rynek finansowy na skraj przepaści. Każdy przestał sobie ufać i zaczął wyprzedawać wszystko co możliwe aby mieć gotówkę w banku, na wszelki wypadek. To właśnie doprowadziło do największych spadków 2008 r. Ale wracając do momentu upadku LB; Cały czas gdzieś w tle przewijał się Bank of America, bank, który nie narodził się na wall street, który zbytnio nawet nie cierpiał spowodu kryzysu. I ta dobra kondycja, doprowadziła go do tego co było poźniej, ale o tym za chwile. Henry Paulson, wiedząc o możliwym upadku LB, chciał dać rynkowi także pozytywny sygnał, miało być nim, przejęcie Merrill Lynch przez BoA. Sama Merrill Lynch była, dla CEO BoA Kena Lewisa, bardzo łakomym kąskiem, jak by wisienka na szczycie tortu, ale niestety okazała się puszką pandory dla BoA, i jak by nie było, przyczyną spadków z początku 2009. Cała operacja przejęcia ML przez BoA, była mocno wspierana przez Paulsona, do tego stopnia, że BoA został zmuszony w sumie, do przejęcia ML, mimo że na światło wychodziła tragiczna sytuacja w ML, i Ken Lewis chciał się wycofać z tej tranzakcji. Świadomie pominę w tym tekście takie sprawy jak, Fannie Mae and Freddie Mac, AIG , późniejszy bailout, plus jeszcze kilka innych rzeczy, jest to temat na inny tekst a tutaj opisywanie tego uważam za drugorzędną sprawę.
W między czasie zmienia się ekipa rządząca w Białym Domu, i zmienia się podejście do prezesów banków. Zaczyna się robić głośno o tym, że to ich pazerność doprowadziła do kryzysu.
Niestety, z początkiem roku, wychodzą na wierzch ogromne straty BoA, spowodowane przejęciem ML. Kurs akcji BoA leci na łeb i szyje, i zapoczątkuje to kolejną wyprzedaż na rynkach, po których indeksy osiągają kolejne dna. I tutaj zaczyna część historii nie mająca oparcia w dokumentach czy innych rzeczach dostępnych ogólnie, wszystko co teraz napisze jest moją oceną sytuacji.
Styczniowe spadki nie sprzyjają Obamie, na pewno chce on dobrze rozpocząć swoją kadencje, a najlepszą rzeczą będzie, poradzenie sobie z kryzysem.
Z początkiem kadencji Obamy, zmienia się nastawienie do banków, administracja głośno mówi o wprowadzeniu ograniczeń premii czy innych "karach" na banki, a zwłaszcza na prezesów. Duże znaczenie ma to co zrobił Paulson, za pieniądze z bailoutu, które potrafił wmuszać bankom, rząd ma teraz udziały w bankach, przez co ma na nie większy wpływ.
Wszystko to zaczyna działać na prezesów banków co raz bardziej stresująco. Bo dopóki dostajesz milionowe wypłaty, to nieważne co się dzieje z innymi, ale jak możesz to stracić to zaczynasz działać. Odnoszę wrażenie, że w końcu, utrata premii, wymusiła na bankach działanie. Żeby nie utracić premii i nie doprowadzać banków do upadku, co było bardzo prawdopodobne, potrzebne było szybkie działanie. W gre nie wchodziło rozpoczęcie akcji kredytowej, gdyż wyniki były by po kilku czy kilkunastu miesiącach, a i tak było to bardzo ryzykowne, to najlepszym miejscem była giełda. I tutaj w sukurs bankom amerykańskim, przychodzą banki angielskie. Z początkiem kwietnia kończy się w UK rok podatkowy, i w związku z tym baki w UK rewaloryzują portfele itp. żeby wykazać lepsze wyniki z końcem roku. I tak wspólne działanie banków USA i Anglii zaczynają nieść giełdy, w bezprecedensowym rajdzie w górę. Na przekór wskaźnikom, na przekór gospodarce giełdy idą w szaleńczym tempie w górę. Dochodzi nawet do sytuacji, że jest największa w historii ilość sprzedawany akcji, przez insiderów, co świadczy o nienajlepszej kondycji spółek, ale i tak rynki gnają na północ. Żeby rynki rosły, banki robią wszystko, od masowych zleceń zakupu przy zawahaniach na rynku, po przez masowe wykorzystywanie automatów tradingowych. Wszystko po to żeby zaklinać sytuacje i odwrócić trend w gospodarce, co w sumie doprowadzi do uratowania głów prezesów i najlepszych wyników finansowych od lat.
I okazuje się że po kilku miesiącach od dna bessy, nikt już nie pamięta o tym, wskaźniki się poprawiają i wszyscy mówią o końcu recesji.
Zastanawiające jest tylko czy to rządy rządzą gospodarką czy banki, a może i jedni i drudzy razem.
No cóż, byle to nie było tyle, na co ich stać, i byśmy nie byli przed drugą nogą bessy, która może być bardziej druzgocąca od pierwszej.



2 dni przerwy

Autor: M.M. On 10:21 0 komentarze


Postanowiłem wziąć 2 dni oddechu i zając się innymi sprawami. Jutro już wrócę.
Pzdr.





Przedstawione, w publikowanych wpisach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autora i nie mają charakteru rekomendacji do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści wpisów nie stanowią "rekomendacji" lub "doradztwa" w rozumieniu Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie wpisu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.



Pamiętacie co się działo, w zeszły roku, na ryku ropy ?

Okazuje się, że nikt nie możne udowodnić, że było wynikiem działań spekulantów, a nawet więcej, spekulancie w czasie większych ruchów ropy do góry, potrafili mieć więcej krótkich pozycji. Całość znajdziecie w artykule z WSJ: LINK


Przedstawione, w publikowanych wpisach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autora i nie mają charakteru rekomendacji do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści wpisów nie stanowią "rekomendacji" lub "doradztwa" w rozumieniu Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie wpisu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.




Wrzucam właśnie trzy akapity książki Jacka Schwagera "The New Market Wizards". Rozmowa z Bilem Lipschutzem. Bill Lipschutz jest dilerem walutowym. W sumie polecam wszystkie części wizardów.


In exchange-traded markets, do you believe that stops have a tendency to get picked off?
As you know, I do very little trading on exchanges with trading pits. The vast majority of my trades are done either in the interbank market or on the Philadelphia Exchange, which uses a specialist system. However, in answer to your question, I can teU you a story about a fellow who was at Salomon in the late 1980s. He had been trading a market that had gone into a narrow range, and trading activity had dried up. During this period, a lot of stops had built up right above this trading range. One day, this trader's clerk on the floor calls and says, "Listen, the talk is that tomorrow [a day on which the liquidity was expected to be substantially below normal because of a holiday affecting the cash market] they're going to gun for the stops
above the market." At that point, the stops were relatively close-about 40 or 50 ticks higher. The next day, this trader's plan is to sell the market heavily once the stops are hit, because he believes such a rally would be artificial and that the market would be vulnerable to a subsequent sell-off. During the morning, the market trades sideways and nothing happens. Then around 1 P.M., prices start to move-down.
You did say that the stops were above the market?
That's right. Anyway, the market moves down 50 points, 100 points, and within a few minutes the market is down over 200 points. What happened was that the floor traders went for the stops below the market, which were 200 points away, instead of the stops above the market, which were only 50 points away. The reason was that everybody was ready for the rally to take out the stops on the upside. Therefore, everyone was long, and the direction of greatest price vulnerability was on the downside. During the sharp break, my friend realizes that the market is way overextended on the downside. He screams at his clerks, "Buy 'em! Buy any amount they'll sell you. Just buy 'em1 " He was bidding for hundreds of contracts between 100 and 200 points lower, and he was only filled on fifty, even though the market
traded down over 200 points, with a couple thousand lots trading at those levels.

What happened to his bid?
You've obviously never traded on the floor of an exchange. In a trading pit, it's possible for the market to trade at several different prices at the same moment during periods of rapid movement. They were looking right past my friend's floor brokers, who were bidding higher. It was a fast market. [When an exchange designates "fast market" conditions, floor brokers can't be held for failing to fill orders that were within the day's traded price range.] A fast market gives the floor brokers a special license to steal, above and beyond their normal license to steal

Przedstawione, w publikowanych wpisach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autora i nie mają charakteru rekomendacji do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści wpisów nie stanowią "rekomendacji" lub "doradztwa" w rozumieniu Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie wpisu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.




Jak mozna sie dowiedzieć z artykułu z Finacial Times, Goldman Sachs spłacił, jako pierwszy bank, całe zadłużenie, wynikające z pomocy rządowej.

Tutaj link do artykułu w FT LINK



Przedstawione, w publikowanych wpisach, poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autora i nie mają charakteru rekomendacji do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści wpisów nie stanowią "rekomendacji" lub "doradztwa" w rozumieniu Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie wpisu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.




Wrzucałem to już wcześniej na bloga, ale uważam że ta praca jest na tyle ciekawa, że warto ją poznać. Więc jeśli ktoś jej nie czytał to polecam.


Jest to opis, ostatniego kryzysu finansowego, okiem człowieka, który w tym wszystkim uczestniczył bezpośrednio.


The Financial Crisis: An Inside View, Phillip Swagel -




O Martinie Armstrongu pisałem już na blogu LINK, można tam znaleźć linki do innych jego prac. W sumie nie wiem jak się odnosić do tej postaci, więc traktuję to jako ciekawostkę. Pewnie gdyby nie jego historia, i to gdzie teraz jest, nie zwrócił bym na to uwagi.


Jego najnowsza praca odnośnie Goldman Sachs i innych spiskowych teorii.


The-Goldman-Sachs-Conspiracy-The-Real-Dark-Pool -




W tym wpisie chcę pokazać bardzo ciekawe narzędzie giełdowe, są to cykliczne zachowania rynków giełdowych. Jest to bardzo ciekawy temat, ale bardzo mało można znaleźć o tym. Nie będę poruszał tutaj tematu cykli spiralnych, cykli kondratiewa czy innych podobnych rzeczy. Chcę pokazać jak można wykorzystać średnie zachowania rynków, w ciągu roku, czyli inaczej mówiąc roczne uśrednione wykresy z lat poprzednich.


Sama zasada korzystania z tego, polega na tym, że w ciągu roku, wiele wydarzeń ekonomicznych, jest w tym samym czasie. I tak. np. w UK rok finansowy kończy się na początku kwietnia, i to wpływa na notowania funta brytyjskiego. Także wiele ważnych raportów, dotyczących danego rynku, ukazuje się co roku w tym samym czasie. I na podstawie tego, jak się zachowywał dany instrument w poprzednich latach, możemy wnioskować jak może zachowywać się w przyszłości. Na pewno nie jest to, jakaś nieomylna szklana kula, ale może stanowić bardzo ważny wskaźnik w arsenale gracza giełdowego. Stosować to można na różny sposób, można wyliczać średnie zachowanie ze wszystkich lat, lub tylko z lat wzrostowych czy spadkowych. Można także wyliczać, jak średnio zachowuję się instrument w danym miesiącu, lub nawet w danym dniu.
Wg. mnie jest to dosyć dobre narzędzie, i w połączeniu z kilkoma innymi wskaźnikami, można spokojnie pokonać rynek.
Dla przykładu wrzucę wykres GBP/USD, w interwale tygodniowym z nałożoną średnią z lat wzrostowych. A na drugim wykresie pokaże całoroczne średnie zachowanie GBP/USD z lat wzrostowych. Oczywiście dobrałem tutaj jak najlepszy przykład ilustrujący cykliczne zachowania wykresów , ale muszę dodać że nie zawsze tak ładnie układają się wykresy.
Ciekawostką jest to, że większość takich danych, jak wykresy sezonowe, można uzyskać tylko za opłatą.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany zagłębieniem tematu i korzystaniem z tych wskaźników, to zapraszam do zapisania się do newslettera, dzisiaj albo jutro wyślę krótki raport z adresami stron w internecie, gdzie można znaleźć te wykresy, za darmo.

Na wykresie: na niebiesko jest zaznaczony wykres GBP/USD z tego roku, na czarno sezonowe zachowanie GBP/USD w latach wzrostowych.







Jeśli słyszeliście o ekonofizyce, to może słyszeliście o Didierze Sornette.
A jeśli nie, to i tak wart zapoznać się z jego pracą nt. bańki na chińskiej giełdzie.


Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na temat prof. Sornette, to tutaj macie link do strony z UCLA LINK


17337353 China Bubble




Jeżeli giełda kojarzy się wam z przekrzykującymi się ludźmi, w dziwnych mundurkach, to macie racje ale to jest już chyba archaizm giełdowy, choć nie bez znaczenia.
W dzisiejszych czasach, większość obrotu giełdowego odbywa się na serwerach, najdłuższym momentem w całe operacji jest podejmujący decyzje człowiek.


Firmy inwestycyjne wydają krocie na to, żeby postawić swój serwer jak najbliżej serwera giełdowego, teraz w tradingu liczą się milisekundy,
więc nie mogą sobie pozwalać na stratę czasu przez ludzką decyzję, i z tego właśnie powodu tworzą algorytmy decyzyjne.
Zapytacie pewnie, po co komu aż taka szybkość, przecież sekunda czy dwie, nie robią różnicy ? I tutaj dochodzimy do sedna obrotu giełdowego w dobie internetu.
W dzisiejszych czasach, banki inwestycyjne, fundusze hedgingowe czy market makerzy, przestają zarabiać na zmianach cen akcji, oni zarabiają na obrocie.
Oczywiście wymaga to, podpięcia bezpośrednio do serwera giełdowego, wnoszenia opłat za to i jeszcze kilku innych rzeczy.
Ale w praktyce taka firma dostaje do ręki instrument, dzięki któremu widzi wszystko co się dzieje na rynku, szybciej niż inni, i również szybciej może reagować,często nawet zanim ktoś inny może zauważyć pojawiające się zlecenie oni już je realizują. A gdzie mają zarobek ? Otrzymują rabat za każdą przeprowadzoną transakcję i dzięki temu mogą sprzedawać i kupować w tym samym momencie i po tej samej cenie. Jako że jest to dość niska suma to firmy przeprowadzają tysiące takich transakcji.
Ich głównym celem jest, kupić walor i sprzedać go za tą sama cenę i zainkasować rabat. Nie było by w tym nic złego ale firmy potrafią manipulować rynkiem, w tym celu żeby sprzedać walor po tej samej cenie.
Drugą sprawą jest, volumen jaki tworzą te firmy. Pamiętacie co się działo w październiku i listopadzie na giełdach amerykańskich ? Nikt wtedy nie decydował się na grę na dłuższy termin, wszyscy grali intraday lub tworzyli rynek.

Wszystko to razem, tworzy dzisiaj rynek giełdowy. Co raz więcej firm kończy z grą w dłuższym terminie, i zaczynają grać krótkoterminowo lub intraday.
Gra w długim terminie po prostu przestaje się opłacać.




Jeśli nie czytaliście o tym, to sprawa wygląda tak: jeden z programistów GS, podobno ukradł oprogramowanie służące do tworzenia systemów tradingowych, tutaj o tym w PB. Ale nie o tym chcę pisać.
Na stronie Cryptogon.com, znajdziecie jak twórca tej strony, sprawdzał kto będzie szukał tego oprogramowania. Umieścił na stronie wpis "Goldman Sachs Code Torrent" i sami sprawdźcie kto tego szukał. LINK